Materiały dla lektorów języka angielskiego.

Blog, Własny Biznes

Jak radzić sobie z odwoływaniem zajęć przez uczniów?

Kilka dni temu spadło dużo śniegu, a wraz ze śniegiem nagle spadła też ilość zajęć w tym tygodniu, prawie o połowę. Dojechanie na zajęcia przez uczniów staje się trudniejsze, dodajmy do tego jeszcze osłabienie finansów po świętach oraz zwiększoną liczbę zachorowań w tym okresie – rysuje nam się niezbyt ciekawy scenariusz dla lektorów polegających głównie na lekcjach indywidualnych. Dokładnie taka sama sytuacja zdarzyła się w listopadzie, kiedy też były obfite opady śniegu. Czy regularne odwoływanie zajęć przez uczniów jest w porządku? Ja myślę, że nie.

Z kilku powodów:

  1. Jest to brak szacunku do nas, lektorów. Zwłaszcza do tych z nas, dla których lekcje indywidualne są głównym lub jedynym źródłem utrzymania.
  2. Jeśli ktoś regularnie odwołuje zajęcia, jakikolwiek znaczący postęp w nauce jest praktycznie niemożliwy. Nie da się nauczyć języka obcego mając zajęcia tylko 2 lub 3 razy w miesiącu.
  3. Wynikiem punktu powyżej może być zła opinia o lektorze przez tego kursanta. Zwłaszcza w  sytuacji, kiedy przygotowujemy kogoś do egzaminu i okazuje się, że egazmin się nie powiódł. Oczywiście takie sytuacje nie zdarzają się często, ale powinniśmy mieć to na uwadze.

Jak sobie z tym radzić?

Najlepszym rozwiązaniem jest po prostu spisanie umowy przed rozpoczęciem zajęć i  ustalenie zasad odwoływania lekcji oraz sposób rozliczania się.

Do wyboru są trzy opcje:

  1. Ustalenie z kursantem minimalnej dopuszczalnej liczby odwołanych lekcji w miesiącu/na dwa miesiące, itd. W zależności oczywiście od was i tego jakie jest zainteresowanie waszymi lekcjami. Myślę, że jeśli nie będziecie mieli problemu z zastąpieniem nieregularnego kursanta kimś innym, to spokojnie może to być maksymalnie jedną nieobecność na dwa miesiące.
  2. Ustalenie z kursantem minimalnej liczby lekcji, które muszą się odbyć w miesiącu / półroczu / w okresie trwania kursu. Na przykład, jeśli zajęcia odbywają się w poniedziałki, a w jednym miesiącu mamy 5 poniedziałków, ale umówiliśmy się na minimum 4 lekcje w miesiącu, to kursant spokojnie może skorzystać tylko z 4 zajęć. Bez konsekwencji.
  3. Ustalenie minimalnego czasu przed lekcją, w którym można odwołać zajęcia. Na przykład lekcję można odwołać z minimum 24-godzinnym wyprzedzeniem. W przeciwnym razie, lekcja przepada (pomimo tego, że została już opłacona).

Pamiętajcie jednak, że spisując taką umowę musicie też popatrzeć na sytuację z drugiej strony, czyli co, jeśli to wy będziecie musieli odwołać zajęcia? Tutaj oczywiście wszystko zależy od was, ale myślę, że dobrym rozwiązaniem jest jedna lekcja gratis za każdą odwołaną z wyprzedzeniem mniejszym niż 24 godziny.

A co z płatnościami za odwołane lekcje?

Najlepiej również ustalić to przed rozpoczęciem zajęć i umówić się z kursantem w kwestii płatności. Jeśli chcecie wprowadzić jakieś ograniczenia związane z odwoływaniem lekcji, najlepszą opcją tutaj myślę będzie płatność z góry za określoną liczbę lekcji lub czas, np. miesiąc z góry. Wówczas łatwiej będzie wam egzekwować płatności za lekcje odwołane nagle i nie będziecie musieli martwić się gonitwą za dłużnikami. W waszej gestii jest już domówienie szczegółów, na przykład co zrobić w sytuacji, kiedy kursant z rzeczywiście ważnych powodów musiał odwołać już drugą lekcję w miesiącu i nie uda się wam przełożyć jej na inny termin – zgodzić się, czy trzymać ustalonych zasad? Zależy to już tylko i wyłącznie od was. Z mojego doświadczenia mogę jedynie powiedzieć, że czasem warto nagiąć trochę zasady, zwłaszcza dla stałych kursantów. Takie dobre gesty na pewno do was wrócą.

Ważne!

Przy płatnościach z góry koniecznie stwórzcie coś w stylu rejestru lekcji i pamiętajcie o tym, żeby kursant podpisał się po każdych zajęciach. Unikniecie wtedy niedomówień w kwestii liczby odbytych lekcji.

Kwestia moralna

Czy w porządku jest zakończyć współpracę z kimś, kto regularnie odwołuje lub przekłada zajęcia? Oczywiście, że tak. Lekcje indywidualne to nasza praca i przede wszystkim źródło utrzymania. Na miejsce nieregularnego kursanta na pewno znajdzie się ktoś, kto będzie bardziej zmotywowanym uczniem, a co za tym idzie regularnym źródłem dochodu.

To wszystko wiąże się oczywiście też z zaangażowaniem z waszej strony, jako lektorów. Jeśli wam też często zdarza się odwołać lub przełożyć lekcje, to nie fair będzie żądać regularności od kursantów.

A jak wy radzicie sobie z odwoływaniem lekcji? Czy z którymś punktem się nie zgadzacie? A może macie jakieś inne sprawdzone metody na leniwych kursantów?

4 Comments

  1. Mam w tym przypadku bardzo niepopularne wśród lektorów zdanie – niech sobie odwołują ile chcą, to ich problem, nie mój ;).

    Nikogo nie można ZMUSIĆ do nauki jeśli nie chce…
    No i te powody odwołań – według jakich kryteriów mamy oceniać, czy powód był “poważny” czy “na niby”? Choroba to pewnie poważny powód, ale tak naprawdę skąd wiemy, czy to prawda? A ból głowy? Czy to zależy od jego nasilenia? A czy jeśli ktoś jest po prostu totalnie nie w nastroju do nauki (z dowolnego powodu, życie jest naprawdę różne i nieprzewidywalne), to mimo to trzeba go do tego zmuszać?

    Przecież trzymanie się egzekwowania “poważnych” powodów będzie miało wyłącznie taki skutek, że uczeń będzie wymyślał poważne powody (jeśli to ma zadowolić lektora), zamiast ewentualnie trzymać się prawdy, że np. jest zmęczony i ma na dziś dosyć…

    No i kwestia finansowa. Moim zdaniem niemoralne jest branie pieniędzy za coś, czego się faktycznie NIE wykonało. Gdyby mnie się taki lektor trafił, to by mnie po prostu wkurzał – na zasadzie albo ucz się pomimo powiedzmy bólu głowy albo płać mimo to!
    Nie. Nauka jest – i powinna być aby przynosić rezultaty – czymś pozytywnym, okazją, żeby się ze mną spotkać, pogadać po niemiecku i też oczywiście czegoś nauczyć, coś przećwiczyć, choćby jakieś powtórki. NIGDY nie krytykuję też nikogo jeśli nie odrobił pracy domowej i ZAWSZE mam plan B na wypadek, gdyby był totalnie nieprzygotowany. To jego prawo i jego odpowiedzialność. A ja się po prostu źle czuję zmuszając kogokolwiek do czegokolwiek.

    OK, również mnie się czasami zdarza, że ktoś notorycznie odwołuje zajęcia, nie jestem tu wyjątkiem. Co wtedy robię? Obserwuję sytuację jakiś czas i w niektórych przypadkach okazuje się, że po prostu nie mam dla tego kogoś czasu, biorę wtedy nowego ucznia. Ale nie zawsze, bo z reguły bardzo lubię swoich uczniów i rozumiem ich czasem naprawdę napiętą sytuację np. zawodową (uczę wyłącznie dorosłych), więc jestem generalnie ponadprzeciętnie wyrozumiała.

    To takie moje prywatne zdanie na ten temat. Sama trzymam się tych zasad odkąd w ogóle zaczęłam uczyć 1:1.

  2. Comment by post author

    Pani Agnieszko, dziękuję za komentarz, zawsze bardzo dobrze usłyszeć jest również inne opinie 🙂
    Jeśli chodzi o te poważne lub niepoważne powody, nie miałam tutaj na myśli oczywiście tego, żeby rozliczać kursanta z każdego bólu głowy. Chciałam zwrócić uwagę tylko na fakt, że jeśli kursant regularnie odwołuje zajęcia (z powodu bólu głowy lub innego) w porządku jest zakończyć taką współpracę, ponieważ mimo wszystko jest to nasze źródło dochodu i nie wszystkich nas stać na to, żeby to tolerować. Ale jest to oczywiście moje zdanie 🙂 Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że są lektorzy, którzy są dużo bardziej wyrozumiali i nie przeszkadza im ciągłe odwoływanie lub też zmiana terminu zajęć. Ja sama miałam taką wspaniałą lektorkę języka włoskiego, która z niebiańską cierpliwością tolerowała to, że więcej zajęć odwoływałam niż rzeczywiście miałam, z różnych powodów. Ale po pewnym czasie zorientowałam się, że jest to nie w porządku dla niej i też dla mnie, ponieważ po 6 miesiącach nauki nie widziałam żadnego postępu (tylko i wyłącznie z mojej winy) i postanowiłam zawiesić chwilowo lekcje i powrócić do nich kiedy rzeczywiście będę w stanie uczyć się regularnie. Myślę, że wyszło nam to obu na dobre 🙂
    Jeśli chodzi o kwestię finansową, to oczywiście zgadzam się z Panią, że nie w porządku jest notorycznie pobierać opłaty za lekcje, które się nie odbyły, więc trzeba się wtedy zastanowić, czy może nie przerwać takiej współpracy. Ale myślę, że ostateczne rozwiązanie takiej sytuacji zależy też od tego jakie relacje mamy z kursantem.

Leave a Reply