Materiały dla lektorów języka angielskiego.

Blog, Metodyka

Szczerze o transkrypcji fonetycznej – czy warto wprowadzać ją na lekcjach?

Całkiem niedawno mama mojego ucznia  zapytała mnie czy wprowadzę na zajęciach reguły trasnkrypcji fonetycznej, ponieważ martwiła się, że jej syn przy trudniejszych wyrazach robi sobie notatki w formie polskiego zapisu fonetycznego. Uczeń jest w 3 klasie szkoły średniej, na poziomie B1. Mama ‘zasugerowała’, że może powinnam wprowadzić cały alfabet fonetyczny, tak, żeby syn mógł sobie zapisać trudne słówka w formie transkrypcji fonetycznej. I co zrobić w takiej sytuacji? Czy wprowadzić cały alfabet fonetyczny, tylko jego część, czy tez zupełnie to pominąć? Przecież teraz każdy ma dostęp do internetowych lub elektronicznych słowników, gdzie zawsze można usłyszeć wymowę danego słówka i nie trzeba znać żadnych reguł transkrypcji, które przecież nie nalężą do najłatwiejszych.

Jest to bardzo delikatny temat wśród nauczycieli języka angielskiego. Opinie są podzielone i nie ma tak naprawdę dobrej i złej odpowiedzi na to pytanie. Nie ma też złotej recepty na to jak wprowadzać znaki transkrypcji, jeśli już się na to zdecydujemy. No więc co z tym fantem zrobić?

Nie jestem w tej dziedzinie ekspertem i przyznam szczerze, że nie jestem fanką wprowadzania zapisu fonetycznego w ogóle (pod koniec wpisu dowiecie się dlaczego). Ale czasem się ode mnie tego wymaga  i chciałabym podzielić się z wami rozwiązaniami, które w takich przypadkach stosuję.

Przede wszystkim, myślę, że zależy to od wieku oraz poziomu zaawansowania ucznia.

Dzieci

Jeśli uczymy dzieci w szkole podstawowej, nie ma o czym mówić i tutaj oczywiście nie będziemy wprowadzać żadnych reguł. Dzieci w tym wieku uczą się intuicyjnie i po porostu zapamiętują wymowę ze słuchu.

Młodzież i osoby dorosłe

Myślę, że w tej kategorii wiekowej jest kilka ważnych czynników, które trzeba rozważyć:

Poziom zaawansowania:

Niższe poziomy – zdecydowanie nie ma sensu wprowadzanie całego alfabetu fonetycznego i zapisaywanie każdego słówka w transkrypcji fonetycznej. Ja wprowadzam na początku tylko te dźwięki, które są najbardziej problematyczne. Kiedy pojawia się problem z wymową jakiegoś słówka lub dźwięku, uczeń zapisuje sobie tylko ten problematyczny dźwięk powyżej słówka, jak w przykładach:

16357683_1410542345631414_327783624_o

Wyższe poziomy – myślę, że tutaj można poświęcić trochę więcej czasu na wprowadzenie transkrypcji. Dobrym pomysłem jest również wyrobienie w uczniu nawyku zapisywania trudniejszych słówek lub dźwięków od samego początku zawsze, gdy pojawia się nowe słownictwo.

Motywacja – są też uczniowie, którzy są bardzo zmotywowani do nauki (oby było ich jak najwięcej 🙂 ) i zapewne będa wam oni nawet wdzięczni za to, jeśli wprowadzicie ich w tajniki transkrypcji fonetycznej.

Czas – jeśli nie macie czasu na wprowadzenie transkrypcji w ogóle, to też świat się nie zawali. Uważam, że w czasach internetowych słowników , które ‘przeczytają’ kursantowi każde słówko wiele razy, nie należy traktować zapisu fonetycznego jako absolutnego niezbędnika. Ja myślę o tym bardziej w kategoriach dodatku. Jeśli mam czas, to wprowadzam fonetykę, zwłaszcza uczniom, którzy są wzrokowcami, ale jeśli jest to krótki kurs i mam bardzo mało czasu, to nie zawracam sobie tym głowy.

Ale czy naprawdę warto?

Jest jeszcze jedna bardzo ważna rzecz, nad którą warto się zastanowić w związku z alfabetem fonetycznym – co to znaczy dobra wymowa w języku angielskim? Czy mamy na myśli wymowę amerykańską, australijską, irlandzką, nowozelandzką, kanadyjską, a może jednak, jak nakazują zasady transkrypcji fonetycznej, powinna to być wymowa brytyjska? Ale wtedy pojawia się kolejny problem, bo przecież w samej Wielkiej Brytanii jest dużo dialektów i akcentów – szkocki, walijski, Yorkshire, południowo-angielski, londyński, itd. Fonetyka nakazuje nam posługiwanie się RP (którym tak naprawdę posługuję się niewielki odsetek native speakerów). I czy nie będzie to brzmiało trochę sztucznie, jeśli uczeń na poziomie A2 będzie starał się idealnie wymówić słówko work, co przecież nie polega tylko na zastosowaniu długiego dźwięku /ɜː/ i pominięciu dźweku /r/, bo wtedy wyjdzie mu po prostu /łeek/. Jeśli już decydujemy się na wprowadzenie transkrypcji, to naprawdę trzeba na to poświęcić dużo czasu, żeby miało to jakiś większy sens.

Domyślam się, że wielu z was się ze mną nie zgodzi, ale uważam, że w dzisiejszych czasach, kiedy angielski to lingua franca, doskonała wymowa schodzi zdecydowanie na drugi plan. Myślę, że dużo lepiej jest poświęcić więcej czasu na poprawę płynności niż perfekcyjną (w standardach British RP) wymowę słówka work.

Jestem bardzo ciekawa jakie jest wasze zdanie na ten temat. A może macie swoje metody na wprowadzanie fonetyki, które zawsze działają?

Leave a Reply