Dzisiaj chciałabym powitać na blogu wspaniałą Magdalenę Ślawską, którą zapewne znacie z bloga English Workshop – Język angielski zawodowy. Jeśli pracujecie w technikum lub szkole branżowej, albo po prostu uczycie ESP na kursach prywatnych, koniecznie musicie zajrzeć na bloga Magdy, który jest kopalnią materiałów, gotowych zajęć oraz porad dotyczących uczenia języka zawodowego.  Magda prowadzi również fanpage’a na Facebooku Magdalena Ślawska – angielski zawodowy A jeśli potrzebujecie jeszcze więcej wsparcia, to zapraszam Was w imieniu Magdy do jej grupy na Facebooku Jezyk Obcy Zawodowy.

A teraz już oddaję głos Magdzie 🙂

Dorosłe dzieci – syndrom Piotrusia Pana w nauczaniu dorosłych

Od początku mojej nauczycielskiej kariery pracuję z młodzieżą i dorosłymi. Szybko też przekonałam się, że dorośli uczniowie często zachowują się jak dzieci – nieodrobione prace domowe, kreatywne wymówki – wszyscy to znamy. Jest jednak jedna rzecz, która bardzo mnie zaskoczyła; coś, co roboczo nazywam syndromem Piotrusia Pana w nauczaniu – dziecięcy entuzjazm i zachwyt nad wszystkim, co jest dla nich nowe.

Dzieci i młodzież coraz trudniej zaskoczyć nowinkami, ale uczniowie dorośli często nie zdają sobie w ogóle sprawy z tego, jak technologia wspiera procesy edukacyjne. Są też przyzwyczajeni do standardowego systemu nauki – nauczyciel + tablica + podręcznik. Wszystko, co wychodzi poza ten schemat jest dla nich zaskakujące.

Początkowo obawiałam się negatywnego podejścia moich uczniów do jakichkolwiek zmian, dlatego powoli wprowadzałam nowinki jednocześnie obserwując ich reakcje. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że dorośli uwielbiają gry, projekty DIY i nowe technologie. Przestają myśleć o szkole, którą pamiętają z młodości i czują się, jak swoje własne dzieci, bo mogą doświadczyć edukacji w takiej formie, jaką się teraz praktykuje.

Co pokochali moi dorośli kursanci?

GRY

Pierwszy hit to szybka gra do powtarzania i utrwalania słownictwa Tic Tac Toe. Dzielę uczniów na dwie grupy – kółka i krzyżyki. Na tablicy rysuję duży schemat do gry „kółko i krzyżyk”. Każdej grupie zadaję proste pytanie odnośnie słownictwa i daję 30 sekund na odpowiedź. Jeżeli odpowiedź jest prawidłowa, przedstawiciel zespołu może podejść do tablicy i nanieść na schemat swój symbol (kółko lub krzyżyk). Jeżeli odpowiedź jest nieprawidłowa, zespół traci kolejkę. Wygrywa ta drużyna, która ułoży trzy symbole w jednej linii, dokładnie tak, jak w grze „kółko i krzyżyk”.

Przykłady moich pytań:

  • Name 5 vegetables.

  • Name 5 nationalities.

  • Give me 5 examples of means of transport.

Trudność pytania zależy od poziomu grupy.

Kolejny pomysł to uproszczona wersja telewizyjnego teleturnieju „Awantura o kasę”. Świetnie sprawdza się do utrwalania gramatyki i nie wymaga wielu przygotowań.

Uczniów dzielimy na zespoły. Każdy zespół na początek gry dostaje 500 punktów (złotych, funtów – jak wolimy). Nauczyciel czyta na głos jedno zdanie – poprawne lub z błędem gramatycznym. Zdanie można powtórzyć kilka razy. W grupach kursanci zastanawiają się, czy zdanie jest poprawne czy też nie. Następnie zespoły, które są pewne swojej odpowiedzi przystępują do licytacji. Zdanie kupuje ten, kto zaoferuje najwięcej. Po zakupieniu zdania drużyna musi określić, czy zdanie jest poprawne czy błędne. Jeśli odpowiedź się zgadza, zespół dostaje punkty, za które wylicytował pytanie. Jeśli natomiast odpowiedź jest błędna punkty te odejmuje się z puli drużyny. Rozgrywkę wygrywa team z największą liczbą punktów.

Ja najczęściej przygotowuję 10 zdań – czyli gramy 10 rund. Staram się też, żeby błędy był „widoczne”, np. „I buy new shoes yesterday”.

Proszę pamiętać, że im więcej zespołów, tym dłużej potrwa gra, ale z drugiej strony zbyt liczne grupy spowodują pewien chaos. Liczba zdań też nie powinna być zbyt długa, bo gra będzie się ciągnęła i po prostu się znudzi. Z kursantami, którzy już dobrze znają zasady tej zabawy urozmaicamy ją zmieniając reguły, np. zespoły, które brały udział w licytacji, ale jej nie wygrały, tracą pieniądze, które zaoferowały za zdanie. Korzystamy też z opcji „va banque”.

TiK? TAK!

Ze wszystkich narzędzi technologicznych Kahoot i Quizizz zdecydowanie wiodą u mnie prym. To świetne połączenie zabawy i nauki. I proszę, uwierzcie mi, nie wszyscy dorośli zdają sobie sprawę, że telefon czy tablet mogą służyć do czegoś innego niż rozrywka.

Kahoot ma tę zaletę, że jest bardzo prosty w obsłudze i „ubogi” wizualnie. Dla osób starszych lub całkowicie nieznających się na nowinkach technologicznych będzie zdecydowanie lepszy.

Quizizz z kolei jest bardzo atrakcyjny wizualnie. Zdjęcia można umieszczać zarówno w pytaniach, jak i odpowiedziach. Istnieje także opcja stworzenia pytania z kilkoma prawidłowymi odpowiedziami. Dodatkowo mamy możliwość włączenia memów, które pojawiają się po każdym pytaniu.

Chętnie polecam też aplikacje na telefon: mój ulubiony słownik Diki oraz Fiszki Plus (możecie o niej poczytać tutaj: http://joz.com.pl/aplikacja-do-fiszek/).

DIY

Najprostsze pomysły są najlepsze, a przykładem takiej genialnej prostoty są właśnie fiszki. I ponownie okazuje się, że dla osób dorosłych jest to zupełna nowość. Wystarczy pokazać im do czego służą fiszki i jak je stworzyć, a szybko połkną bakcyla. To z kolei gwarantuje nam, że poświęcą troszkę czasu na przygotowanie własnych fiszek, a więc będą się uczyć.